W ostatni czwartek odwiedziliśmy znajomych, którzy przygotowali przepyszną peruwiańską kolację składającą się z
Causa Rellena (masa ziemniaczana zmieszana z aji, nadziewana kurczakiem z majonezem):

Causa Rellena
Aji de gallina (ryż z pikantnym sosem z kury doprawiony aji):

Aji de Gallina
a do tego Pisco Maracuya:

Pisco Maracuya
Kolacja przedłużyła się o kilka godzin relaksu w ogródku przy basenie z kieliszkiem wina. Pewnie przesiedzielibyśmy całą noc, gdyby nie to, że kolejnego dnia o 5 rano zaczynała się kolejna przygoda ..
W piątek zaczął się długi weekend (poniedziałek 29 czerwca to tutaj dzień wolny), a więc doskonała okazja na zobaczenie kolejnego zakątka Peru. W ten weekend wybraliśmy się do prowincji Junín oraz stolicy tego regionu Huancayo. Miasta niezwykle ważnego dla Peruwiańczyków, gdyż to tu została ogłoszona niepodległość i powstała pierwsza konstytucja.

Huancayo
Podróż z Limy do Huancayo była jednym z najciekawszych punktów wycieczki. W Peru kolej praktycznie nie istnieje, można znaleźć tylko kilka linii używanych głównie do celów przemysłowych w celu przewożenia minerałów z kopalni. Z tego powodu tym bardziej ciekawa wydała nam się możliwość podróży zabytkowym pociągiem.

Ferro Carril Central Andino
Druga najwyższa kolejka górska na świecie Ferro Carril Central Andino zaprojektowana w 1851 roku przez Polaka – Ernesta Malinowskiego – robi niesamowite wrażenie. Mimo, że podróż trwa 12 godzin, kompletnie tego nie czuć. Zapierające dech w piersiach widoki rekompensują wszystkie niewygody (ból głowy spowodowany chorobą wysokościową) oraz wysoką cenę biletów (bilet w dwie strony kosztuje 100$).

Pejzaż z pociągu
Kolejka wjeżdża na wysokość 4871 m.n.p.m., gdzie znajduje się najwyższa na świecie stacja kolejowa. Po wyjściu z pociągu na tej wysokości każdy krok wydaje się ogromnym wysiłkiem, w głowie masz nieustanne zawroty i czujesz jakbyś za chwilę miał zemdleć.

Atmosfera w pociągu przypomina tą z filmu Rejs. W przerwach pomiędzy kolejnymi stacjami pasażerowie mają niepowtarzalną okazję zatańczyć z panem konduktorem lub panią pielęgniarką. Mogą też spotanicznie zaśpiewać coś dla załogi pociągu lub wyrecytować wierszyk. Wszystkie te aktywności są grubo świętowane sutymi toastami. W alkohol zaś zaopatruje łysy pan barman, który nie przepuści okazji, aby napić się wraz z zamawiającymi.

Pan Barman

Patrząc na stan torów często miało się wrażenie, że już dalej nie pojedziemy, jednak weseli panowie konduktorzy zawsze znajdowali jakieś rozwiązanie.

W samym Huancayo warto zahaczyć o restaurację “La cabaña”, gdzie oprócz doskonałego posiłku można zatańczyć z rdzennymi mieszkańcami ludowe tańce.
Godne polecenia są też wycieczki organizowane przez lokalne biura podróży. Pierwszego dnia wybraliśmy się na wycieczkę, którą udało mi się wygrać w loterii w pociągu (nie ma Radia PIN, więc trzeba się dostosować do lokalnych warunków)
Wycieczka Circuito Tradicional trwa cały dzień i zawiera m.i. zwiedzanie takich miejsc jak:
Hualhuas (centrum wyrobów tekstylnych z Llamy i Alpaki):

Hualhaus
Laguna de Paca:

Laguna de Paca
San Jeronimo (pszczelarnię, specjalizującą się w wyrobie miodów smakowych):

San Jeronimo
Convento de Ocopa – zakon Franciszkanów, gdzie mnisi opowiedzą ci historię o swoich przodkach – biednych męczennikach, którzy w słusznej misji nawracania dzikusów przybyli do Peru. Podczas wizyty można obejrzeć niezliczoną ilość obrazów przedstawiających cierpiących mnichów, umierających od strzał dzikusów. Na ścianach wiszą portrety zakonników, którzy zgineli próbując nawrócić Indian na wiarę chrześcijańską. Ten sposób przedstawiania historii budził we mnie wewnętrzny bunt, mimo że historia ta nie ma dla mnie osobistego znaczenia. Jednak widok grupy Peruwiańczyków (którzy gdyby zdjąć z nich ubrania i odebrać kamery wyglądaliby tak samo jak przedstawiani na obrazach dzikusi), która bez żadnego zająknięcia łykała tak opisywany obraz Inkwizycji, mocno mnie zdziwił..
Kolejny dzień to wyprawa do dżungli – Circuito Selva Central, gdzie główną atrakacją było odwiedzenie rdzennej ludności indiańskiej – plemienia Pampa Michi.

Indios de Polonia
Razem z wodzem plemienia, mieliśmy okazję usłyszeć historię ich rodu, poznać ich język, metody polowania oraz poćwiczyć z całą rodziną tradycyjny taniec.

Pampa Michi
Wszystkie zdjęcia z wycieczki:
http://picasaweb.google.com/kbielski/Huancayo