W zeszłym tygodniu przenieśliśmy się do samego centrum Miraflores, teraz wszystko jest pod ręką. 5 min piechotą do pracy, wystarczy wyjść z budynku i jest się w środku największego zagłębia knajpek – zawsze chciałem mieszkać w centrum, więc czuje się jak ryba w wodzie.
Nowe mieszkanko
Apartament jest nowy, czysty i dobrze się w nim mieszka. Wszystkim, którzy chcą zawitać do Limy na dłuższy czas, zdecydowanie polecam!
Więcej szczegółów możecie znaleźć tutaj: http://apartments-rentals-peru.com/354LIB407.htm
Kongres
Wczoraj miałem okazję odwiedzić Kongres w Limie. Razem z ekipą Ciudad Saludable organizujemy wystawę fotograficzną centrum historycznego Limy, aby zwrócić uwagę parlamentarzystów na problem brudu i zanieczyszczenia panującego na ulicach centrum miasta. Od kiludziesięciu lat elity peru i ludzie majętni wynoszą się z centrum Limy. Kamienice zostają przejmowane przez biedną klasę, która nie płaci czynszu, ani rachunków. Z powodu braku środków system oczyszczania miasta funkcjonuje bardzo słabo. Ludzie są przyzwyczajeni do wyrzucania śmieci na ulicę. Centrum historyczne jest trudno dostępne dla turystów i panuje powszechna opinia, że lepiej się tam nie zapuszczać w nocy, gdyż jest niebezpiecznie.
Kongres
Wystawa jest częścią większego projektu, który ma na celu uświadomić mieszkańców centrum Limy o znaczeniu codziennego dbania o okolicę w której żyją. Celem projektu jest zwiększenie bezpieczeństwa, czystości i polepszenia warunków życia. Dzięki temu lokalna ludność będzie miała wyższy standard życia, wizerunek miasta się poprawi, turyści będą bardziej zadowoleni, a zatem będą wydawać więcej pieniędzy w tej części miasta, pieniądze pójdą do kieszeni mieszkańców, a następnie poprzez podatki do kasy zarządu miasta. Jednym słowem wszyscy będą szcześliwsi.
Konferencja prasowa
W kongresie bardzo zdziwiła mnie ściana portretów przewodniczących kongresu z ostatnich 200 lat. Rzecz, która rzuciła mi się w oczy, to że na żadnym z obrazów nie mogłem znaleźć osoby, która miałaby indiańskie rysy twarzy. Wszyscy byli biali i wyglądali na hiszpanów.
W tym samym czasie w Kongresie odbywała się prezentacja autochtonicznych mieszkańców małej wioski z górskiego regionu.
Dzisiaj i jutro trwa strajk narodowy. Prostestują związki zawodowe o wyższe płace, prostestują mieszkańcy Amazoni o nie wykorzystywanie ich złóż naturalnych i ich pracy za marne grosze, prostestują nauczyciele, … itd.
Paro Nacional
Jednak najbardziej mnie zadziwia strajk trasportu miejskiego (tzn. tych małych busików zwanych combi, w który się przewozi po 30 osób poukładanych na sobie). Otóż ich powodem strajku jest zwiększe opłat za mandaty oraz zwiększenie kontroli samochodów przez policję. Standardem w Limie jest że większość przewoźników nie spełnia norm – jeżdżą z otwartymi drzwiami, nie mają świateł, prędkościomierze nie działają, ilość przewożonych osób przekracza dwu krotnie oficjalną pojemność samochód itd. W tych okolicznościach normalym jest, że praktycznie każde zatrzymanie na kontrolę kończy się mandatem, a żeby być bardziej szczegółowym, nawet nie mandatem, a jedynie groźbą nałożenia mandatu przez policjanta, gdyż znaczna większość tego typu sytuacji kończy się wręczeniem łapówki.
Podsumowując kierowcy combi dobrze wiedzą, że nie spełniają podstawowych norm, które mają duży wpływ na bezpieczeństwo jazdy, co więcej wiedzą, że nie będą ich dalej spełniać, więc wychodzą na ulice protestować przeciwko podwyższeniu opłat za mandaty, których i tak nie płacą, bo dają łapówki. Czysty absurd
W ostatni czwartek odwiedziliśmy znajomych, którzy przygotowali przepyszną peruwiańską kolację składającą się z
Causa Rellena (masa ziemniaczana zmieszana z aji, nadziewana kurczakiem z majonezem):
Causa Rellena
Aji de gallina (ryż z pikantnym sosem z kury doprawiony aji):
Aji de Gallina
a do tego Pisco Maracuya:
Pisco Maracuya
Kolacja przedłużyła się o kilka godzin relaksu w ogródku przy basenie z kieliszkiem wina. Pewnie przesiedzielibyśmy całą noc, gdyby nie to, że kolejnego dnia o 5 rano zaczynała się kolejna przygoda ..
W piątek zaczął się długi weekend (poniedziałek 29 czerwca to tutaj dzień wolny), a więc doskonała okazja na zobaczenie kolejnego zakątka Peru. W ten weekend wybraliśmy się do prowincji Junín oraz stolicy tego regionu Huancayo. Miasta niezwykle ważnego dla Peruwiańczyków, gdyż to tu została ogłoszona niepodległość i powstała pierwsza konstytucja.
Huancayo
Podróż z Limy do Huancayo była jednym z najciekawszych punktów wycieczki. W Peru kolej praktycznie nie istnieje, można znaleźć tylko kilka linii używanych głównie do celów przemysłowych w celu przewożenia minerałów z kopalni. Z tego powodu tym bardziej ciekawa wydała nam się możliwość podróży zabytkowym pociągiem.
Ferro Carril Central Andino
Druga najwyższa kolejka górska na świecie Ferro Carril Central Andino zaprojektowana w 1851 roku przez Polaka – Ernesta Malinowskiego – robi niesamowite wrażenie. Mimo, że podróż trwa 12 godzin, kompletnie tego nie czuć. Zapierające dech w piersiach widoki rekompensują wszystkie niewygody (ból głowy spowodowany chorobą wysokościową) oraz wysoką cenę biletów (bilet w dwie strony kosztuje 100$).
Pejzaż z pociągu
Kolejka wjeżdża na wysokość 4871 m.n.p.m., gdzie znajduje się najwyższa na świecie stacja kolejowa. Po wyjściu z pociągu na tej wysokości każdy krok wydaje się ogromnym wysiłkiem, w głowie masz nieustanne zawroty i czujesz jakbyś za chwilę miał zemdleć.
Atmosfera w pociągu przypomina tą z filmu Rejs. W przerwach pomiędzy kolejnymi stacjami pasażerowie mają niepowtarzalną okazję zatańczyć z panem konduktorem lub panią pielęgniarką. Mogą też spotanicznie zaśpiewać coś dla załogi pociągu lub wyrecytować wierszyk. Wszystkie te aktywności są grubo świętowane sutymi toastami. W alkohol zaś zaopatruje łysy pan barman, który nie przepuści okazji, aby napić się wraz z zamawiającymi.
Pan Barman
Patrząc na stan torów często miało się wrażenie, że już dalej nie pojedziemy, jednak weseli panowie konduktorzy zawsze znajdowali jakieś rozwiązanie.
W samym Huancayo warto zahaczyć o restaurację “La cabaña”, gdzie oprócz doskonałego posiłku można zatańczyć z rdzennymi mieszkańcami ludowe tańce.
Godne polecenia są też wycieczki organizowane przez lokalne biura podróży. Pierwszego dnia wybraliśmy się na wycieczkę, którą udało mi się wygrać w loterii w pociągu (nie ma Radia PIN, więc trzeba się dostosować do lokalnych warunków)
Wycieczka Circuito Tradicional trwa cały dzień i zawiera m.i. zwiedzanie takich miejsc jak:
Hualhuas (centrum wyrobów tekstylnych z Llamy i Alpaki):
Hualhaus
Laguna de Paca:
Laguna de Paca
San Jeronimo (pszczelarnię, specjalizującą się w wyrobie miodów smakowych):
San Jeronimo
Convento de Ocopa – zakon Franciszkanów, gdzie mnisi opowiedzą ci historię o swoich przodkach – biednych męczennikach, którzy w słusznej misji nawracania dzikusów przybyli do Peru. Podczas wizyty można obejrzeć niezliczoną ilość obrazów przedstawiających cierpiących mnichów, umierających od strzał dzikusów. Na ścianach wiszą portrety zakonników, którzy zgineli próbując nawrócić Indian na wiarę chrześcijańską. Ten sposób przedstawiania historii budził we mnie wewnętrzny bunt, mimo że historia ta nie ma dla mnie osobistego znaczenia. Jednak widok grupy Peruwiańczyków (którzy gdyby zdjąć z nich ubrania i odebrać kamery wyglądaliby tak samo jak przedstawiani na obrazach dzikusi), która bez żadnego zająknięcia łykała tak opisywany obraz Inkwizycji, mocno mnie zdziwił..
Kolejny dzień to wyprawa do dżungli – Circuito Selva Central, gdzie główną atrakacją było odwiedzenie rdzennej ludności indiańskiej – plemienia Pampa Michi.
Indios de Polonia
Razem z wodzem plemienia, mieliśmy okazję usłyszeć historię ich rodu, poznać ich język, metody polowania oraz poćwiczyć z całą rodziną tradycyjny taniec.