gringoinperu

Archive for 2009|Yearly archive page

America Tour 2009

In Podróże on Lipiec 27, 2009 at 4:20 pm

Pożegnanie w pracy, egzaminy końcowe z francuskiego, ostatnie pożegnalne imprezy – czas mijał zabójczo szybko.

http://picasaweb.google.com/kbielski/OstatnieDniWLimie#

Ciuś, Błażej i Kaja dotarli do nas do Limy i ostatnie kilka dni mineło nam na ponownym zwiedzaniu Limy.

Dzisiaj wieczorem ruszamy w drogę. Mamy przed sobą 1,5 miesiąca podróżowania, zapowiada się nie zwykła przygoda.

Poniżej mapa z naszą trasą.

http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&hl=en&msa=0&msid=114613110221664699876.00046c6d34969fc0ec23f&ll=-22.755921,-63.457031&spn=41.922441,56.513672&z=4

Do usłyszenia we wrześniu !

Klip MTV

In Uncategorized on Lipiec 17, 2009 at 8:28 pm

Właśnie dostałem cynk, że jest już dostępny materiał przygotowany przez MTV Latin America o naszej konferencji w Brazylii:

Noticias MTV: Reunion Anual AIESEC

Przeprowadzka, Kongres itd.

In Uncategorized on Lipiec 16, 2009 at 6:30 pm
Nowe mieszkanko

Nowe mieszkanko

W zeszłym tygodniu przenieśliśmy się do samego centrum Miraflores, teraz wszystko jest pod ręką. 5 min piechotą do pracy, wystarczy wyjść z budynku i jest się w środku największego zagłębia knajpek – zawsze chciałem mieszkać w centrum, więc czuje się jak ryba w wodzie.

Nowe mieszkanko

Nowe mieszkanko

Apartament jest nowy, czysty i dobrze się w nim mieszka. Wszystkim, którzy chcą zawitać do Limy na dłuższy czas, zdecydowanie polecam!
Więcej szczegółów możecie znaleźć tutaj:
http://apartments-rentals-peru.com/354LIB407.htm

Kongres

Kongres

Wczoraj miałem okazję odwiedzić Kongres w Limie. Razem z ekipą Ciudad Saludable organizujemy wystawę fotograficzną centrum historycznego Limy, aby zwrócić uwagę parlamentarzystów na problem brudu i zanieczyszczenia panującego na ulicach centrum miasta. Od kiludziesięciu lat elity peru i ludzie majętni wynoszą się z centrum Limy. Kamienice zostają przejmowane przez biedną klasę, która nie płaci czynszu, ani rachunków. Z powodu braku środków system oczyszczania miasta funkcjonuje bardzo słabo. Ludzie są przyzwyczajeni do wyrzucania śmieci na ulicę. Centrum historyczne jest trudno dostępne dla turystów i panuje powszechna opinia, że lepiej się tam nie zapuszczać w nocy, gdyż jest niebezpiecznie.

Kongres

Kongres

Wystawa jest częścią większego projektu, który ma na celu uświadomić mieszkańców centrum Limy o znaczeniu codziennego dbania o okolicę w której żyją. Celem projektu jest zwiększenie bezpieczeństwa, czystości i polepszenia warunków życia. Dzięki temu lokalna ludność będzie miała wyższy standard życia, wizerunek miasta się poprawi, turyści będą bardziej zadowoleni, a zatem będą wydawać więcej pieniędzy w tej części miasta, pieniądze pójdą do kieszeni mieszkańców, a następnie poprzez podatki do kasy zarządu miasta. Jednym słowem wszyscy będą szcześliwsi.

Konferencja prasowa

Konferencja prasowa

W kongresie bardzo zdziwiła mnie ściana portretów przewodniczących kongresu z ostatnich 200 lat. Rzecz, która rzuciła mi się w oczy, to że na żadnym z obrazów nie mogłem znaleźć osoby, która miałaby indiańskie rysy twarzy. Wszyscy byli biali i wyglądali na hiszpanów.

native

W tym samym czasie w Kongresie odbywała się prezentacja autochtonicznych mieszkańców małej wioski z górskiego regionu.

Strajk

In Kultura on Lipiec 8, 2009 at 5:57 pm

Dzisiaj i jutro trwa strajk narodowy. Prostestują związki zawodowe o wyższe płace, prostestują mieszkańcy Amazoni o nie wykorzystywanie ich złóż naturalnych i ich pracy za marne grosze, prostestują nauczyciele, … itd.

Paro Nacional

Paro Nacional

Jednak najbardziej mnie zadziwia strajk trasportu miejskiego (tzn. tych małych busików zwanych combi, w który się przewozi po 30 osób poukładanych na sobie). Otóż ich powodem strajku jest zwiększe opłat za mandaty oraz zwiększenie kontroli samochodów przez policję. Standardem w Limie jest że większość przewoźników nie spełnia norm – jeżdżą z otwartymi drzwiami, nie mają świateł, prędkościomierze nie działają, ilość przewożonych osób przekracza dwu krotnie oficjalną pojemność samochód itd. W tych okolicznościach normalym jest, że praktycznie każde zatrzymanie na kontrolę kończy się mandatem, a żeby być bardziej szczegółowym, nawet nie mandatem, a jedynie groźbą nałożenia mandatu przez policjanta, gdyż znaczna większość tego typu sytuacji kończy się wręczeniem łapówki.

Podsumowując kierowcy combi dobrze wiedzą, że nie spełniają podstawowych norm, które mają duży wpływ na bezpieczeństwo jazdy, co więcej wiedzą, że nie będą ich dalej spełniać, więc wychodzą na ulice protestować przeciwko podwyższeniu opłat za mandaty, których i tak nie płacą, bo dają łapówki. Czysty absurd :P

Huancayo i Selva Central

In Podróże on Lipiec 1, 2009 at 4:02 am

W ostatni czwartek odwiedziliśmy znajomych, którzy przygotowali przepyszną peruwiańską kolację składającą się z

Causa Rellena (masa ziemniaczana zmieszana z aji, nadziewana kurczakiem z majonezem):

Causa Rellena

Causa Rellena

Aji de gallina (ryż z pikantnym sosem z kury doprawiony aji):

Aji de Gallina

Aji de Gallina

a do tego Pisco Maracuya:

Pisco Maracuya

Pisco Maracuya

Kolacja przedłużyła się o kilka godzin relaksu w ogródku przy basenie z kieliszkiem wina. Pewnie przesiedzielibyśmy całą noc, gdyby nie to, że kolejnego dnia o 5 rano zaczynała się kolejna przygoda ..

W piątek zaczął się długi weekend (poniedziałek 29 czerwca to tutaj dzień wolny), a więc doskonała okazja na zobaczenie kolejnego zakątka Peru. W ten weekend wybraliśmy się do prowincji Junín oraz stolicy tego regionu Huancayo. Miasta niezwykle ważnego dla Peruwiańczyków, gdyż to tu została ogłoszona niepodległość i powstała pierwsza konstytucja.

Huancayo

Huancayo

Podróż z Limy do Huancayo była jednym z najciekawszych punktów wycieczki. W Peru kolej praktycznie nie istnieje, można znaleźć tylko kilka linii używanych głównie do celów przemysłowych w celu przewożenia minerałów z kopalni. Z tego powodu tym bardziej ciekawa wydała nam się możliwość podróży zabytkowym pociągiem.

Ferro Carril Central Andino

Ferro Carril Central Andino

Druga najwyższa kolejka górska na świecie Ferro Carril Central Andino zaprojektowana w 1851 roku przez Polaka – Ernesta Malinowskiego – robi niesamowite wrażenie. Mimo, że podróż trwa 12 godzin, kompletnie tego nie czuć. Zapierające dech w piersiach widoki rekompensują wszystkie niewygody (ból głowy spowodowany chorobą wysokościową) oraz wysoką cenę biletów (bilet w dwie strony kosztuje 100$).

Pejzaż z pociągu

Pejzaż z pociągu

Kolejka wjeżdża na wysokość 4871 m.n.p.m., gdzie znajduje się najwyższa na świecie stacja kolejowa. Po wyjściu z pociągu na tej wysokości każdy krok wydaje się ogromnym wysiłkiem, w głowie masz nieustanne zawroty i czujesz jakbyś za chwilę miał zemdleć.

sila

Atmosfera w pociągu przypomina tą z filmu Rejs. W przerwach pomiędzy kolejnymi stacjami pasażerowie mają niepowtarzalną okazję zatańczyć z panem konduktorem lub panią pielęgniarką. Mogą też spotanicznie zaśpiewać coś dla załogi pociągu lub wyrecytować wierszyk. Wszystkie te aktywności są grubo świętowane sutymi toastami. W alkohol zaś zaopatruje łysy pan barman, który nie przepuści okazji, aby napić się wraz z zamawiającymi.

Pan Barman

Pan Barman

deadend

Patrząc na stan torów często miało się wrażenie, że już dalej nie pojedziemy, jednak weseli panowie konduktorzy zawsze znajdowali jakieś rozwiązanie.

pan

W samym Huancayo warto zahaczyć o restaurację “La cabaña”, gdzie oprócz doskonałego posiłku można zatańczyć z rdzennymi mieszkańcami ludowe tańce.

Godne polecenia są też wycieczki organizowane przez lokalne biura podróży. Pierwszego dnia wybraliśmy się na wycieczkę, którą udało mi się wygrać w loterii w pociągu (nie ma Radia PIN, więc trzeba się dostosować do lokalnych warunków) :)

Wycieczka Circuito Tradicional trwa cały dzień i zawiera m.i. zwiedzanie takich miejsc jak:

Hualhuas (centrum wyrobów tekstylnych z Llamy i Alpaki):

Hualhaus

Hualhaus

Laguna de Paca:

Laguna de Paca

Laguna de Paca

San Jeronimo (pszczelarnię, specjalizującą się w wyrobie miodów smakowych):

San Jeronimo

San Jeronimo

Convento de Ocopa – zakon Franciszkanów, gdzie mnisi opowiedzą ci historię o swoich przodkach – biednych męczennikach, którzy w słusznej misji nawracania dzikusów przybyli do Peru. Podczas wizyty można obejrzeć niezliczoną ilość obrazów przedstawiających cierpiących mnichów, umierających od strzał dzikusów. Na ścianach wiszą portrety zakonników, którzy zgineli próbując nawrócić Indian na wiarę chrześcijańską. Ten sposób przedstawiania historii budził we mnie wewnętrzny bunt, mimo że historia ta nie ma dla mnie osobistego znaczenia. Jednak widok grupy Peruwiańczyków (którzy gdyby zdjąć z nich ubrania i odebrać kamery wyglądaliby tak samo jak przedstawiani na obrazach dzikusi), która bez żadnego zająknięcia łykała tak opisywany obraz Inkwizycji, mocno mnie zdziwił..

Kolejny dzień to wyprawa do dżungli – Circuito Selva Central, gdzie główną atrakacją było odwiedzenie rdzennej ludności indiańskiej – plemienia Pampa Michi.

Indios de Polonia

Indios de Polonia

Razem z wodzem plemienia, mieliśmy okazję usłyszeć historię ich rodu, poznać ich język, metody polowania oraz poćwiczyć z całą rodziną tradycyjny taniec.

Pampa Michi

Pampa Michi

Wszystkie zdjęcia z wycieczki:
http://picasaweb.google.com/kbielski/Huancayo

Palcem po mapie

In Podróże, Trabajo on Czerwiec 25, 2009 at 9:53 pm

Mapa

Koniec lipca zbliża się dużymi krokami a wraz z nim koniec mojej pracy w Ciudad Saludable. Jako, że lot mamy dopiero w połowie września zostaje nam 1,5 miesiąca na zrealizowanie naszej podróży po America Latino. Coraz częściej zaczynamy podróżować palcem po mapie, szukając optymalnej drogi. Pomysłów jest dużo, cudownych miejsc do zwiedzenia jeszcze więcej, więc cieżko się na coś zdecydować. Do tego dochodzi fakt, że aby zrobić dobry plan potrzeba sporo czasu, a tego ostatnio mi zdecydowanie brakuje. Jak zawsze zbyt wiele ciekawych rzeczy do zrobienia i za mało godzin w dobie ..

zajecia

Coś mnie podkusiło i zapisałem się na francuski w Alianza Francesa, do tego biorę udział w konkursie Artemisia / Social Buisness Ventures na rozkręcenie biznesu w America Latino (o dziwo nawet udało mi się przejść już pierwszy etap), robię kurs na Universidad Catolica, do tego praca .. A miała być mañana każdego dnia ;-)

Jako, że mañany jest mało, trzeba ją sobie dawkować. Niedawno wybraliśmy się na Raftingu w Lunahuana. Miasto położone 3h na południe od Limy słynie ze świetnego Pisco i rwącej rzeki, idealnej do Canotaje. Dwugodzinny spływ rzeką był niesamowitym przeżyciem, szczególnie gdy siedziało się na przodzie łódki.

Rafting in Lunahuana

Rafting in Lunahuana

Jako że miasto słynie ze świetnego Pisco, a ogromne puchary z koktajlami kosztują niecałe 2$ wieczór upłynął nam na suszeniu barów. W grupie 30 studentów proces suszenia postępował szybko :-)

Piñacolada

Piñacolada

Następnego dnia jeszcze wycieczka do lokalnych zakładów rzemieślniczych, gdzie zgłębiliśmy techniki tworzenia Pisco,

Proces tworzenia Pisco

Proces tworzenia Pisco

następnie degustacja ohydnego słodkiego wina Borgoña:

Degustacja wina i pisco

Degustacja wina i pisco

i na koniec zwiedzenie przepięknej doliny w okolicy Lunahuana:

dolina

Zmiany, zmiany zmiany

In Uncategorized on Czerwiec 11, 2009 at 11:14 pm

Klimat się zmienia i robi się coraz chłodniej. Już nie da rady w samych Havaianas i shortach na miasto wyskoczyć. Temperatury wcale nie są niskie, ale ponieważ w Limie panuje prawie 100% wilgotności wszystko co nosisz w mgnieniu oka robi się wilgotne, a przez to odczuwalna tempetratura jest dużo niższa.

Klimat w Peru to rzecz zaskakująca. Kiedy w Limie jest już chłodno, niebo pochmurne i większość chodzi w kurtkach i szalikach, wystarczy że przjedziesz tylko 2h od miasta, aby znaleźć się w innej strefie klimatycznej.
W ten weekend pojechaliśmy do miasta w Sierra (regionie górskim) położonego na wschód od Limy. Canta znajdująca się na wysokości 2.800 m.n.p.m. ugościła nas błękitnym niebem i ciepłymi promieniami słońca.

Po drodze napotkaliśmy przepiękne górskie pejzaże, małe, wymarłe wioski, ludzi pracujących na roli oraz żywe blokady dróg, które co każde 20 km skutecznie zmuszały nas do postoju.

W poprzedni weekend udaliśmy się na event organizowany przez organizację Peru Ninos, która raz w miesiącu organizuje śniadanie dla biednych dzieci z Limy. Zaledwie 20 min od naszego domu istnieje zupełnie inny świat. Ludzie mieszkają bez bieżącej wody, bez elektryczności, w chałupach z dykty w potwornej nędzy.

Prowincja Limy

Prowincja Limy

Wszystko zaczęło się o 7 rano, gdy w grupie 30 kilku osób zebraliśmy się w siedzibie Peru Ninos, aby zacząć przygotowywanie śniadania.

Przygotowanie śniadania

Przygotowanie śniadania

Po zrobieniu tysiąca kanapek i ugotowaniu 100 litrów owsianki mogliśmy ruszyć na pace magicznego beczkowozu do dzielnicy Pamplona, aby zacząć napełniać puste żołądki dzieciaków. Realia które tam zastaliśmy były potworne. Odór rozkładających się na ulicy śmieci, gryzący w gardło pył w powietrzu, wygłodniałe i zmasakrowane chordy bezpańskich psów oraz smog ograniczający widoczność do 100 m sprawiały, że czuliśmy się jak na końcu świata.

Radość dzieci z kawałka bułki i czegoś ciepłego do wypicia była niesamowita.

Niño de Pamplona

Niño de Pamplona

a teraz żeby ten wpis nie wyszedł taki patetyczny, zamieszczam też filmik z nauki języka polskiego przez znajomych z Belgi, Salvadoru i Kolumbii:

Coca

In Kultura on Maj 30, 2009 at 2:26 am

Pewnego popołudnia siedząc w ogrodzie naszego domu i popijając powolnie pyszną kokę, zacząłem zastanawiać się nad fenomenem tego dziwnego wywaru..

Mate de coca

Mate de coca

Coca jest jednym z głównych ziół uprawianych w Peru i Kolumbii. Znakomita jej część zostaje skupowana przez bojówki zbrojne, zwane guerillas i przeznaczona na produkcję kokainy. Obecnie plantacje koki są poszukiwane i niszczone przez rządy gringos. Ludzie, którzy ścigają biednych indian za uprawianie tego dochodowego zioła to potomkowie tych, którzy uprzednio zmusili ich do robienia tego. Biali ludzie najpierw napędzili koniunkturę wśród indian, a teraz karzą ich za to, że się rozwinęła. W czasach Inków koka była używana tylko podczas ceremoni religijnych. Rynek koki rozwinął się w czasach kolonializmu, kiedy to biały człowiek zaprzęgał do ciężkiej pracy w kopalniach złota indian. Następnie namawiał tych biedaków, żeby za te marne grosze, które zarobili zamiast jedzenia kupowali od niego liście koki, gdyż te sprawią, że będą mieli więcej siły, dzięki temu będą mogli więcej pracować, a zatem zarobić więcej pieniędzy. Konkwistadorzy mieli zatem nie tylko zysk z kopalni, ale również pieniądze które płacili robotnikom wracały do nich z powrotem, dzięki sprzedaży koki.

Obecnie koka jest bardzo popularnym napojem i ludzie piją ją tak często, jak u nas herbatę. Regionem w którym koka cieszy się największą popularnością jest Sierra (region górski), gdyż peruwiańczycy wierzą, że to najlepsze lekarstwo na chorobę wyskościową. Ile w tym prawdy ciężko stwierdzić, gdyż żadne badania jeszcze tego nie udowodniły.

Jedno można stwierdzić napewno: na takie leniwe popołudnie to idealny napój do zrelaksowania się.

Kultura brazylijska

In Podróże on Maj 21, 2009 at 5:20 pm

Te drobne rzeczy, które zaskakują cię na każdym kroku w Brazylii:

      - kobiety na plaży w Rio de Janeiro są prawie nagie, ale nie topless, bo to karalne, mimo że podczas karnawału wszyscy tańczą na ulicach na golasa
      - motel to hotel, tyle że na godziny, do którego chodzą nowo poznani ludzie na imprezie, ale też narzeczeństwa z wyznaczoną datą ślubu – gdyż nocowanie w domu swojej przyszłej małżonki/małżonka jest uważane za niedopuszczalne
      - istnieje duży rasizm w stosunku do osób czarnoskórych, mimo że oficjalnie nikt się do tego nie przyznaje.
    Sao Paulo

    Sao Paulo

      - Fawele są często położone w centrum miasta, pomiędzy najbogatszymi dzielnicami (zdjęcie powyżej).
      - taksówka z dworca autobusowego do hotelu w Rio (15 minut), kosztuje tyle samo co bilet pomiędzy Rio a Sao Paulo (6 h).
    Caipirinha

    Caipirinha

      - litr Cachaç’y (lokalnej wódki, z której robi się najsłynniejszą Caipirinhę) kosztuje w sklepie 5 reali (około 7 złoty)
      - na plaży wszystkie dziewczyny noszą stringi i to mocno skąpe (zdjęcie poniżej), ale żadna z nich nie nosi ich jako bielizny, gdyż stringi uważane są za bieliznę zbyt erotyczną i można je znaleźć tylko w Sex Shopie
    Stringi na plaży w Copacabana

    Stringi na plaży w Copacabana

      - rodziny są konserwatywne i religijne, a z drugiej strony .. jadąc metrem w Sao Paulo spytałem pewną rodzinę o drogę i wróciłem na swoje miejsce, po czym babcia (sic!) nakazała swojej wnuczce podejść do mnie, porozmawiać i wziąć numer telefonu lub email, o czym ta dziewczyna podczas 10 minutowej rozmowy z radością mi oznajmiła
      - favela o nazwie Miasto Boga istnieje naprawdę, a według relacji poznanych przeze mnie brazylijczyków realia życia pokazane w tym filmie oraz w filmie Tropa de Elite są bardzo bliskie rzeczywistym
      - elementem łączycym wszystkich brazylijczyków, zarówno tych najbiedniejszych jak i najbogatszych jest fakt, że wszyscy noszą klapki tej samej firmy – Havaianas
    Havaianas

    Havaianas

      - kobiety wstrzykują masowo botoks w tyłek i otwarcie o tym mówią – wg. lokalnego wzorca piękności ważniejsze jest żeby mieć ładny tyłek, niż duże piersi
      - Caipirinhę piję się z białym cukrem. Wszyscy Brazylijczycy nabijają się z Europejczyków, którzy płacą 3 razy więcej za brązowy cukier, żeby zrobić “oryginalną” Caipirinhę

    Rio de Janeiro

    In Podróże on Maj 13, 2009 at 7:07 pm

    Odcięty od świata internetu przez 10 dni podróżował Krzysztof po bezkresnych lądach zielonej dżungli zwanej Brazylią.

    Ipanema

    Ipanema

    Niby kraj sąsiadujący z Peru, a różniący się praktycznie wszystkim. Tu pustynia, tam dżungla. W Brazyli wszystko żyje, kwitnie, pnie się po budynkach. Natura wdziera się do największych metropolii i w piękny sposób z nimi koegzystuje. Dopiero w Brazyli powiedzenie dżungla miejska nabiera prawdziwego znaczenia.

    Rio

    Rio

    Podróż zaczęła się w środę wieczorem od lotniska w Limie, pełnego białych masek. Wszyscy w Peru mają bzika na punkcie świńskiej grypy i na każde kichnięcie, czy osobę z katarem reagują nerwowo. Szczęśliwy i żądny przygód przeszedłem wszystkie bramki i już miałem wchodzić do samolotu, kiedy nagle niczym mur przede mną wyrosło jeszcze jedno okienko, przy którym zdarli ze mnie 31$ opłaty lotniskowej, o której nikt nie był łaskaw mnie wcześniej poinformować. Obudziłem się na pół godziny przed lądowaniem. Za oknem widać było zorzę świateł bijących od miasta. Lądując po 30 minutach, kiedy za oknem wciąż widać ten sam, niekończący się blask uświadamiasz sobie, że przecież w tej metropolii mieszka populacja równa połowie ludności Polski. Po wylądowaniu trzeba już tylko złapać busa do centrum, a potem do Rio de Janeiro, co o czwartej nad ranem nie jest znowu takim prostym zadaniem.

    Rio

    Rio

    O wszystkich niewygodach podróży zapominasz w ciągu minuty po dotarciu do Rio. Ciężko jest lubić to miasto, to miasto się kocha :)
    Pierwszy wieczór upłynął na zwiedzaniu Copacabany i Ipanemy. Zaczęło się od pierwszej caipirinhi w barze na plaży z widokiem na morze i przepięknie oświetlone wybrzeże Rio. Następnie wypad do Ipanemy, najbardziej luksusowej części miasta, żeby zwiedzić bar, w którym w latach 60 została napisana najsłynniejsza bossanova “The Girl from Ipanema”.

    Copacabana

    Copacabana

    Kolejny dzień upłynął na plaży, wypadzie na imprezę w Faveli, podczas którego miałem okazję przejść się ulicami iście jak z filmu Miasto Boga, zaś potem w artystycznym klubie Manifesto zobaczyć koncert jazzowy i podziwiać przepiękny widok Rio w nocy (Favele są prawie zawsze położone na wzgórzu). Po północy wyruszyliśmy z grupą znajomych do Lapa – imprezowej dzielnicy, położonej w centrum miasta, gdzie w kilku klubach oraz na kilku ulicznych imprezach tańczyliśmy do rana w rytmach samby. W środku nocy panuje tam niesamowity tłok i ścisk. Ludzie tańczą na ulicach, przekąszając coś w otwartych barach i popijając zabójczo mocną Caipirinhą. Co chwile ktoś (przeważnie ćpunki z malutkimi dziećmi) szarpie cię, prosząc o pieniądze lub próbuje ci coś sprzedać. Impreza kończy się wraz z zamknięciem klubu o 7 rano, więc jeszcze szybki wypad na plażę, żeby się zregenerować morską bryzą. O 9:00 trafiłem do łóżka hotelowego, gdzie po zasłużonych 3h snu trzeba było się zrywać, żeby się jeszcze załapać na śniadanie.

    Christo

    Christo

    Kolejny dzień to wypad na górę Corcovado, żeby zobaczyć najsłynniejszy 38-metrowy pomnik Chrysta strzeżącego miasto. Warto złapać lokalnego przewodnika, który opowie Ci kilka ciekawostek, których nie znajdziesz w przewodniku, np. historię o tym jak to w latach 80 przed wizytą Jana Pawła II miasto zarządziło umyć figurę i zużyło na ten cel 0,5 mln litrów wody i kilka ton środków oczyszczających. Wieczorem wypad na Feira Sao Cristivao, targ ludzi z północy, gdzie można spróbować typowe jedzenie, obejrzeć kilka koncertów lokalnej muzyki, a potem potańczyć z caipirinhą w ręku. Zmęczeni po kilku dniach imprezowania zdecydowaliśmy razem z Kamilą (Polska) i Rod (Brazylia) skoczyć do mojego hotelu do Jacuzzi na chillout. Zanim dotraliśmy na miejsce była już 1 w nocy i hotelowe SPA zdążyli już zamknąć, więc postanowiliśmy skoczyć jeszcze na Copacabanę na ostanią Caipirinhę tej nocy. Gdy doszliśmy na plaże w klubie nad samym morzem była gruba impreza z DJem na żywo i przepięknym widokiem na wybrzeże Rio w nocy. Ciężko było się oprzeć i znowu skończyliśmy nad ranem ..

    Feira Sao Cristivao

    Feira Sao Cristivao

    Ostatniego dnia regeneracja na plaży, oglądanie finałowego meczu Copa Carioca i wypad do niesamowitego miejsca – Cosa Rosa. Były burdel, obecnie odrestaurowany i zaprojektowany jako artystyczne miejsce, w którym wieczór zaczyna się od tradycyjnego brazylijskigo posiłku, następnie jest kilka koncertów samby na żywo, a potem impreza w 4 różnych salach, z różną muzyką. Najciekawszy jest funk carioca, poniżej taniec i muzyka :

    Cieżko opisać wszystko, ale było grubo :)

    Za kilka dni wrzucę posta o drobnych sprzecznościach w kulturze i mentalności brazylijskiej. Coś na wzór dialogu Vicenta i Julesa z Pulp Fiction:

    Vincent: But you know what the funniest thing about Europe is?

    Jules: What?

    Vincent: It’s the little differences. I mean, they got the same shit over there that we got here, but it’s just, just, there it’s a little different.

    Zdjęcia możecie znaleźć tutaj: http://picasaweb.google.com/kbielski/Brasil

    Follow

    Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.